Fangora mówi...

Wpisy

  • poniedziałek, 09 grudnia 2013
    • Kalendarz na nowy rok

      Nie jestem fanka kalendarzy. Mogę się bez nich obyć, bez plakatowych, trójdzielnych, kartkowych, książkowych, mogę bez nich żyć. Nigdy nie rozumiałam tego noworocznego pędu po kalendarz. Czyżby sprawdzało się powiedzenie: szczęśliwi czasu nie liczą? Bo zegara w domu, ani na ręku też nie mam.

      Ale mam oko na dobre zdjęcia. I jeśli jakieś przykuje moją uwagę, lubię zawiesić je na mojej ścianie, szumnie zwanej "mood boardem". Przeglądając najnowszy, zimowy numer Viva!Moda (wyjątkowo dobry!), natknęłam się na piękną i niezwykle nowoczesną sesję zdjęciową "Zjazd Ambasadorów" w stylizacji Agnieszki Ścibior, zrobioną we wnętrzach przepięknej Ambasady Polski w Paryżu. Kto by pomyślał, że Polska ma takie piękne placówki! Piękne modelki i świetnych projektantów! I z tego założenia wyszli autorzy i pomysłodawcy sesji, którzy postanowili umieścić zdjęcia Piotra Stokłosy w kalendarzu wydawanym rokrocznie przez polskiego ambasadora Tomasza Orłowskiego. Co ciekawe, w Viva!Moda nie ma na ten temat ani słowa :)

      Zdjęcia w Vivie, to jedynie część całości, przeszukując internet udało mi się zdobyć wszystkie miesiące. W niewielkiej skali nie wyglądają może tak okazale jak w większym formacie, ale nadal robią wrażenie, szczególnie odważna scenografia, która nie niszczy, a bardzo pogłębia wrażenie przepychu. Zaraz przypomniała mi się sesja z 97 roku z Vogue UK, gdzie Mario Testino sfotografował modelki w kreacjach couture w ambasadzie Wielkiej Brytanii, również w Paryżu...Nasze zdjęcia są lepsze :) A najlepsze jest to, że wszystkie kreacje pochodzą od polskich projektantów i naprawdę zasługują na uwagę.

      Oficjalna premiera kalendarza 10 grudnia 2013.

       

       Styczeń - kreacja Macieja Zienia.Ambasada Polska w Paryżu - kalendarz

      Luty - graficzna bluza Tomaotomo

      Ambasada Polska w Paryżu - kalendarz

      Marzec - UEG

      Ambasada Polska w Paryżu - kalendarz

      Kwiecień - Monika Błażusiak

      Ambasada Polska w Paryżu - kalendarz

      Maj: Gosia Baczyńska

      Ambasada Polska w Paryżu - kalendarz

      Czerwiec - Krzysztof Stróżyna

      Ambasada Polska w Paryżu - kalendarz

      Lipiec - Serafin Andrzejak

      Ambasada Polska w Paryżu - kalendarz

      Sierpień - Katarzyna Konieczka

      Ambasada Polska w Paryżu - kalendarz

      Wrzesień - Lidia Kalita

      Ambasada Polska w Paryżu - kalendarz

      Październik - Mariusz Przybylski

      Ambasada Polska w Paryżu - kalendarz

      Listopad - La Mania

      Ambasad Polski w Paryzu

      Grudzień - Pajonk

      Ambasada Polska w Paryżu - kalendarz

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Kalendarz na nowy rok”
      Tagi:
      Autor(ka):
      fangora
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 09 grudnia 2013 18:18
  • czwartek, 24 października 2013
    • And the Oscar goes to...Galliano

      Oscar de la renta nie jest moim ulubionym projektantem. Nie pisałam nigdy o nim na blogu. Amerykańska klasyka w wydaniu dla establishmentu nigdy nie wisiała w szafie moich zainteresowań. De la Renta, Carolina Herrera, Vera Wang - to kreatorzy świetni, wytworni, ceniący wyrafinowaną elegancję, ale...nudni :)

      Tymczasem 80letni Oscar de la Renta postanowił nieco odświezyć marmurowy wizerunek swojej marki i do tworzenia nowej jesienno-zimowej kolekcji zaprosił...Johna Galliano. Tak, tego Galliano, którego nikt nie chce, a którego talent, geniusz (nie waham się uzyc tego słowa) i kreatywność mogłyby "ubrać" kilka kolekcji skrajnie róznych domów mody. 

      O kolaboracji De la Renty z Galliano szeptano od dawna, ale nikt nie chciał tej informacji potwierdzić.  Będzie projektował, inspirował, konsultował, czy nie? Na stałe, czy na chwilę? Pokaże się w finale pokazu? 

      Nie pokazał.

      Ale, już pierwsza kreacja na wybiegu dała wszystkim pewność. Galliano tu był. I jego duch unosił sie nad wybiegiem.

       

      Intensywność barw, kształt kostiumów, bogate ornamenty i rockowe, skórzane dodatki nie pozostawiły cienia wątpliwości. Z wielką przyjemnością obejrzałam pokaz, raz po raz zachwycając się nonszalancką elegancją, mieszanką stylów w duchu Diora. Englishman in New York zabrał nas w podróż do przeszłości. Jedynie ascetyczny wybieg uświadamiał nam że jesteśmy w Stanach, gdzie barokowe pokazy nigdy nie mają miejsca. Drapowane żakiety, ołówkowe spódnice, bogato zdobione tafty i żakardy, intensywne barwy tak właściwe Galliano nie dają o sobie zapomnieć, wyróżniają się na tle minimalistycznych, streetowych kolekcjo Nowego Jorku, odcinają od bezpiecznej klasyki. To kolekcja nie do przeoczenia.

       

      A ja prezentuję zdjęcia z pięknej, nastrojowej kampanii reklamowej: 

      oscar de la renta fall 2013

      oscar de la renta fall 2013

      oscar de la renta fall 2013

      oscar de la renta fall 2013

      oscar de la renta fall 2013

      źródło: fashionspot.com

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (5) Pokaż komentarze do wpisu „And the Oscar goes to...Galliano”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      fangora
      Czas publikacji:
      czwartek, 24 października 2013 12:09
  • piątek, 18 października 2013
    • Żałobnie

      "Bez ciebie jestem tak smutny, jak kondukt w deszczu pod wiatr..." - to najsmutniejsze zdanie, jakie znam, i jedno z najpiękniejszych zarazem. I zawsze kojarzy mi się z listopadową aurą. Do listopada i święta zmarłych jeszcze chwila, ale ja nie mogę się powstrzymać i nadaję blogowi grobowy nastrój prezentując sesję "Silent" z Vogue Italia, która powstała z rozpaczy po zmarłym w 2008 roku wielkim Yves Saint Laurent. 

      "Ciemno, ciemno, wszyscy odchodzą w ciemność" (T.S. Eliot), a ci co zostają kroczą dostojnie w żałobnym orszaku. Oczywiście jest to orszak niezwykle elegancki, przerysowany, a łzy zza ciemnych szkieł wielkich okularów i woalek niekoniecznie szczere, ale jakie efektowne!

      Silent vogue italia 2008

      Silent vogue italia 2008

      Silent vogue italia 2008

      Silent vogue italia 2008

      Silent vogue italia 2008

      Silent vogue italia 2008

      Silent vogue italia 2008

      Silent vogue italia 2008

      Silent vogue italia 2008

      Silent vogue italia 2008

      Silent vogue italia 2008

      Silent vogue italia 2008

      Silent vogue italia 2008

      źródło: fashionspot.com

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (6) Pokaż komentarze do wpisu „Żałobnie”
      Tagi:
      Autor(ka):
      fangora
      Czas publikacji:
      piątek, 18 października 2013 09:48
  • piątek, 11 października 2013
    • Stan zagrożenia

      Szperając w archiwach wpadłam na interesującą sesję zdjęciową z Vogue Italia z 2006 roku. Włoska edycja Vogue specjalizuje się w pokazywaniu nietypowych, nieco gorszących, nigdy polakierowanych sesji zdjęciowych. "State of Emergency" autorstwa Stevena Meisela do takich właśnie należy.

      Sesja wywołała sporo kontrowersji. Modelki powalone na ziemię przez policjantów, przeszukiwane na lotniskach, brutalnie traktowane przez różnego rodzaju funkcjonariuszy, skute kajdankami, szczute psami, traktowane brutalnie, na granicy gwałtu, jednocześnie perfekcyjne wystylizowane, w luksusowych kostiumach, niebotycznych szpilkach, z perfekcyjnie wyprostowanymi włosami - to obrazek rzadko spotykany w ekskluzywnych magazynach mody.

      Czy tak wyglądają współczesne aktywistki, terrorystki, kobiety szpiedzy? Jeśli tak, to potencjalnych obiektów zagrożenia w wielkich metropoliach jest wiele. A władze muszę się mieć na baczności przed zabójczą kobiecością :)

       

      State of Emergency Steven Meisel

      State of Emergency Steven Meisel

      State of Emergency Steven Meisel

      State of Emergency Steven Meisel

      State of Emergency Steven Meisel

      State of Emergency Steven Meisel

      State of Emergency Steven Meisel

       

      State of Emergency Steven Meisel

      State of Emergency Steven Meisel

      State of Emergency Steven Meisel

      State of Emergency Steven Meisel

      State of Emergency Steven Meisel

      State of Emergency Steven Meisel

      State of Emergency Steven Meisel

      źródło: fashionspot.com

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Stan zagrożenia”
      Tagi:
      Autor(ka):
      fangora
      Czas publikacji:
      piątek, 11 października 2013 09:38
  • środa, 09 października 2013
    • Saint Lauren mon amour

      Podobno bycie blogerem przestaje być modne. Czy dlatego opuściłam mojego bloga? Jako rasowa fashion victim powinnam podążać i za tym trendem i powiedzieć: tak, bycie blogerką jest passe, przechodzę na twittera! Nie, nie chce mi się ćwierkać. Wolę jednak pisać, rzadko, ale pisać. Oderwać się.

      Kiedy niedawno przeglądając jeden z moich katalogów stwierdziłam, że nie potrafię określić z którego sezonu pochodzi sukienka Gucci, pomyliłam projekt Marca Jacobsa z Bottega Veneta...zasmuciłam się. Tak, to już ten moment. Albo po 13 latach szczegółowych studiów każdego pokazowego looku moja pamięć cierpi na brak miejsca na dysku. Albo...Albo moda zaczyna być mi obojętna. Można porównać to chyba tylko z odkryciem, że po iluś latach związku już się nie kocha...Coś się kończy...ale czy coś zaczyna? Jest wielki smutek i trzynaście lat kronik modowych na ugiętych półkach. Sto trzydzieści namacalnych dowodów na wielkość machiny mody w postaci brytyjskiego Vogue, dwa i pół roku wirtualnego życia mojego bloga. I co? Nagle pustka. Nagle niechęć. Co mnie obchodzi, ze Jacobs odszedł z Louis Vuitton, co za różnica, kto będzie naczelnym vogue'a, kto skomponuje nową kolekcję dla H&M, czy Gosia Baczyńska zacznie projektować regularne kolekcje? Who cares? Zakupy? Nowe ciuchy? Są jak seks. Wciągające, chociaż nie zawsze satysfakcjonujące, często według tego samego schematu, na zasadzie: najbardziej podoba mi się to, co już znam.

       

      Ja nie mogąc zrealizować swoich fantazji chowam się za bezpiecznymi schematami. Nie nazywam już tego nawet stylem. Czasem, kiedy wyjdę poza bezpieczną formę, na chwilę świruję, ale zaraz wracam na ziemię. Pewne rzeczy nie są już dla mnie, już mi nie wypada, wszyscy patrzą, a ja nie chcę żeby ktokolwiek wiedział o moim marzeniu, jednocześnie chcę wykrzyczeć swój mały, żałosny manifest. Tak, przyznaję się do winy: oszalałam dla kolekcji Heidi Slimane dla Saint Laurent (ta skrócona nazwa...Saint Laurent, najpierw mnie drażniła, a teraz...stary dobry Yves poszedł w zapomnienie)  Kłamałam nie przyznając się do tego przez wiele miesięcy. Proszę o łagodny wyrok. Może chociaż tą kraciastą koszulę? :)

       

      Powrót do grungu? W tym wieku? Czemu nie!

       saint laurent

      saint laurent

      saint laurent

      saint laurent

      saint laurent

      saint laurent

      saint laurent

      źródło: style.com

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      fangora
      Czas publikacji:
      środa, 09 października 2013 11:45

Kalendarz

Listopad 2017

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30      

Wyszukiwarka

Tagi

Kanał informacyjny

stat4u Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...